Hits: 124

Relacja ks. Romana Kocaja z pobytu w Australii i Papui Nowej Gwinei w dniach 4 – 27. 08.2016 r.

ZDJĘCIA

Z Warszawy wyleciałem we czwartek, 4 sierpnia 2016 roku. Po 5,5 godz. lotu, znalazłem się w Doha, stolicy Kataru, gdzie czekałem 3 godz., aby kolejne, ponad 14 godz., spędzić w samolocie do Australii. Po dotarciu na miejsce, zamieszkałem w parafii św. Michała Archanioła w Sydney, u  ks. Jana Bieńka, przyjaciela ks. Zdzisława Zygmunta Kruczka. Od piątku do poniedziałku zwiedzałem miasto i michalickie parafie. W poniedziałek, z ks. Stanisławek Klukiem – michalitą, podziwiałem wioskę olimpijską, gdzie w 2000 roku odbywała się olimpiada w Sydney. We wtorek, 9 sierpnia, poleciałem do Cairns, na północny wschód Australii, gdzie przebywałem przez trzy dni. W czwartek spełniło się jedno z moich marzeń – pływałem po rafie koralowej na Morzu Koralowym.

               12 sierpnia udałem się w dalszą podróż i z Cairns poleciałem do Port Moresby, stolicy Papui Nowej Gwinei, a następnie w góry, do Mont Hagen. Z lotniska odebrał mnie ks. Józef Pękala – michalita, skąd pojechaliśmy do domu zakonnego michalitów, wybudowanego przez ks. Zdzisław Zygmunta Kruczka. W niedzielę uczestniczyłem w czterech Mszach świętych; dwóch w parafii Kindeng, gdzie proboszczem jest ks. Józef Pękala i dwóch w parafii Kuli – tam proboszczem jest michalita, ks. Bogdan Świerczewski.

               W poniedziałek, przed południem, pojechaliśmy z ks. Józefem do Seminarium Duchownego w Fatimie, k. Mont Hagen. W nim, od 1994 roku, ks. Zdzisław był wykładowcą, a w latach 2005 – 2008 pełnił w nim funkcję rektora. Następnie udaliśmy się do Wanepap, oddalonego od Mont Hagen o 150 km, gdzie ks., którego śladami podążałem, w latach 1986 – 1992 był proboszczem. Tam, przez mieszkańców zostałem uroczyście przywitany i gościnnie przyjęty. Niestety, ze względu na wojnę plemienną, nie byli oni ubrani w regionalne stroje.

               Wanepap leży na wysokości ok. 2 tys. m. n. p. m., a parafia rozciąga się na obszarze ponad 30 km2. Należy do niej 12 kościołów stacyjnych. Do kilku z nich można dotrzeć tylko pieszo; do jednego trzeba iść aż osiem godzin. Podczas mojego pobytu na tym dalekim kontynencie, odwiedziłem kościoły, do których możliwy jest dojazd samochodem. Byłem też w parafii Kasap, gdzie ks. Zdzisław posługiwał, nierzadko zastępując księży ze swojego zgromadzenia. Mieszkańcy parafii Wanepap z uznaniem i wdzięcznością wypowiadali się o ks. Zdzisławie – Zigim (jak go nazywali). Wspominali go, jako kapłana niezwykle pracowitego, zaangażowanego w różne prace przy kościele i poza nim. Ze szczególnym wzruszeniem o księdzu mówiła pani Augusta, jego była gospodyni, która nauczyła się czytać, pisać i …gotować na polski sposób. Wyznała, że jej marzeniem jest podróż do Polski. Chciałaby być w Miejscu Piastowym i pomodlić się przy grobie Zigiego.

               W środę, 17 sierpnia, wróciliśmy do Mont Hagen. Po drodze wstąpiliśmy do kościoła parafialnego w Kuruk, gdzie w latach 1997 – 1986 ks. Zdzisław był proboszczem. W tym czasie parafia Kuruk miała 8 kościołów i rozciągała się na  długości 20 km. Miała  szerokość 40 km.  Przy każdym kościele ks. Zdzisław założył sklepik, o czym można przeczytać w artykule pt. Remanent pod zwrotnikiem, zamieszczonym w miesięczniku „Poznaj świat” z 1980 roku.

W piątek pojechaliśmy do oddalonej o 200 km Kundiawy, gdzie przenocowaliśmy u ks. Jana Jaworskiego, dyrektora szpitala (od 1984 roku znajomego ks. Zdzisława). Następnego dnia, wczesnym rankiem, udaliśmy się do Goroki (pokonaliśmy kolejne 200 km), gdzie w sobotę, o godz. 1000, odbyła się sakra biskupia ks. Dariusza Kałuży, ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Podczas tej uroczystości spotkałem wielu księży, którzy dobrze znali ks. Zdzisława i mówili o jego zasługach w pracy misyjnej w Papui Nowej Gwinei. Poznałem również ks. Zdzisława Mlaka, towarzyszącego ks. Zdzisławowi na lotnisku w Port Moresby, podczas jego ostatniego odlotu. Wcześniej, 7 lipca 2014 roku, kiedy wspomina się bł. Piotra To Rota męczennika – katechisty z Papui Nowi Gwinei, obydwaj odprawili Mszę św. Była ona ostatnią, odprawioną przez ks. Zdzisława.

               Następnego dnia, w niedzielę, odprawiłem dwie Msze św. Pierwszą w parafii ks. Józefa, a drugą (o godz. 1500) w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Rukus. To kościół filialny parafii w Kuli (ks. Bogdana Świerczewskiego).  

               W poniedziałek, 22 sierpnia, zająłem się przeglądaniem materiałów i książek, zgromadzonych przez ks. Zdzisława w Domu zakonnym w Mont Hagen. Zbierał je przez 37 lat pobytu w Papui Nowej Gwinei. Wśród nich znalazłem jego akordeon i wiele innych, cennych pamiątek. Następnego dnia, tj. 23 sierpnia, z Mont Hagen poleciałem do Port Moresby. W stolicy zaopiekował się mną ks. Jerzy Ryfa – werbista (rodem z Gniewczyny), który pokazał mi miasto. Na nocleg zatrzymałem się w Seminarium Werbistów, w którym przez kilka lat wykładał ks. Zdzisław.

               Dnia 24 sierpnia, z Port Moresby samolotem poleciałem do Sydney.  Przesiadkę miałem w Cairns. W czwartek, 25 sierpnia, z ks. Pawłem Kopczyńskim – michalitą, odwiedziliśmy australijską Jasną Górę, oddaloną o 100 km od Sydney, którą obsługują ojcowie paulini.

               Z bagażem pięknych wspomnień z Papui Nowej Gwinei i Australii, oraz wzruszających świadectw o pięknej i oddanej pracy ks. Zdzisława Kruczka na papuaskiej ziemi, 26 sierpnia, udałem się z lotniska w Sydney w powrotną podróż do Polski z przesiadką  w Katarze.

Ks. Roman Kocaj